środa, 7 grudnia 2016

331. Tajemnica się wydała!

Witajcie! 

Dziś zapraszam na obiecaną odsłonę Hafciarskiego Kalendarza "po mojemu". 

Od początku pisałam, że nie będzie to typowy kalendarz, a wykorzystam jedynie elementy zaprojektowane przez Monikę Igiełkę.

Tak to jest, że rękodzielnik, jak ten szewc, co bez butów chodzi, czasem na projekty wyłącznie dla siebie, nie znajduje czasu. Ja mam kilka takich swoich wymarzonych, dla siebie i mojej rodzinki i bardzo bym chciała, by w końcu udało się je zrealizować.
Tym bardziej cieszę się, że dziś jeden z nich doczekał się realizacji :)
 
Hafciarski kalendarz, a w zasadzie jego elementy wykorzystałam,  jako ozdobę pudełka na hafciarskie akcesoria.
Pudełko musiało być na tyle duże, by zmieściły się w nim moje największe tamborki (25cm), ale i nożyczki czy szydełka, igielnik, itd.
Dawno temu, dostałam w takim okrągłym kartoniku, komplet filiżanek. Pudełka nie wyrzuciłam i bardzo dobrze, bo okazało się idealne.
Całość - część dolna pudełka oraz brzeg pokrywy, owinęłam szydełkowym sznurkiem, który tak pieczołowicie plotłam za pleckami córeczki.
Pokrywa ozdobiona kanwą (obszytą zieloną wstążką w kropki), z haftowanymi elementami kalendarza, a od siebie dodałam jeszcze napisy.
Środek pudełka wyścieliłam jutą.


Wszystko mieści się idealnie!




























Tym samym tajemnica tajnego projektu się wyjaśniła :)

Pozdrawiam serdecznie!

poniedziałek, 5 grudnia 2016

330. Sal z Hafciarskim Kalendarzem - Szpulki i Tamborek.


 Wraz z początkiem roku wystartował Sal z Hafciarskim Kalendarzem organizowany przez Katarzynę, na podstawie wzorów zaprojektowanych przez Igiełkę. Mamy grudzień, a wraz z nim niestety już ostatnia propozycja, czyli szpulki.
  Moje szpulki powstały w stałej, dla tej pracy kolorystyce i tych samych materiałach, co zwykle.




Kiedy, w styczniu powstał pierwszy haft z tamborkiem, nie miałam jeszcze pomysłu na całość. Pomysł pojawił się w lutym, ale dopiero w grudniu postanowiłam wyhaftować tamborek po raz drugi - tak by wszystkie elementy kalendarza znalazły się na jednym projekcie.




 
Do haftu, wybrałam kanwę w takim ciekawym kolorze beżu, powiedziałabym kawa z mlekiem. Kanwa jest drobniutka, stąd i xxx malutkie, ale fajny efekt i cieszę się, że właśnie na nią się zdecydowałam. 

Całość haftowałam jedną nitką mieszanki mulin (B. Brand, Ariadna, Odra, bez nazwy, oraz błyszcząca Giant Panda). Dobrałam oczywiście swoje kolory, a dokładniej, rożne odcienie ulubionej zieleni, biel i czerń konturów. 

Schematy hafciarskich elementów, przypisane poszczególnym miesiącom, były świetnie przez Monikę Igiełkę dopracowane. Szczególnie duży ukłon w stronę Autorki, za backstitch'e, które mimo, że obecne w każdym elemencie, są przemyślane i naprawdę nie sprawiały kłopotu.

Wszystkie elementy Hafciarskiego Kalendarza prezentują się tak... 




Kto zagląda do Kreatywnej Jacewiczówki, ten wie, że w moim wykonaniu, nie będzie to klasyczny kalendarz :)

Dopracowuję ostatnie szczegóły i zacieram łapki, bo powstaje coś nareszcie tylko dla mnie!

Dziś jeszcze nie zdradzę swego sekretu! Ale potrzymam Was w niepewności jeszcze tylko do środy :)

Lecę dopracowywać szczegóły projektu, by u Organizatorki salu - Katarzyny móc podlinkować już gotowy projekt...

Pozdrawiam serdecznie!

PS: Do wywiadu z Basią z bloga "Odkrywam na nowo", wkradł się psikus i zdjęcia nie były widoczne. Za co Was i Basię przede wszystkim, bardzo przepraszam! Dziś już wszystko powinno wyświetlać się bez zarzutu. Zapraszam Was serdecznie do kliknięcia na post jeszcze raz :)


sobota, 3 grudnia 2016

329. Między nami Hafciarkami (26) - spotkanie z Basią Sosną, autorką bloga "Odkrywam na nowo".


    Witajcie! Dziś zapraszam Was serdecznie na 26 spotkanie z cyklu "Między nami Hafciarkami". Tym razem moim Gościem jest Osoba, którą znam w sumie od niedawna, ale od razu złapałyśmy kontakt.  Basia, o której mowa, pisze o sobie na blogu "Niepokorna i niepokonana...mama dwóch urwisów, żona swojego męża,niepoprawna marzycielka poszukująca swojego 'ja'." Ja bym jeszcze dodała - Kobieta ciepła, serdeczna, z taaaaakim sercem, a w dodatku o wielu talentach.





Witaj Basiu! 
Strasznie się cieszę, że zgodziłaś się na rozmowę. Nieczęsto spotyka się takie Osoby jak Ty, a ja bardzo się cieszę, że ja miałam to szczęście :)

 Jestem bardzo ciekawa jaka była mała Basia? Kim chciałaś zostać w przyszłości?

- Byłam cichutką, nie dopominającą się o swoje, drugą w kolei z pięciorga dzieci moich rodziców:), w życiorysie do liceum napisałam - pochodzenie robotnicze - matko! - kiedyś miało to znaczenie :) Poza tym kiedy byłam całkiem mała chciałam być muzykiem, grać na skrzypcach, na pianinie... śpiewać również chciałam - udzielałam się nawet w parafialnej grupie Dzieci Marii, później w scholi i w ruchu Światło Życie... Śpiewanie kocham do dziś - podróżując śpiewamy z chłopakami na cały głos - mąż już się przyzwyczaił, że chłopaki po mamusi to mają.... Później chciałam pracować z dziećmi...ostatecznie wylądowałam w ekonomiku, dalej na AE i tak chcąc nie chcąc całe moje zawodowe życie jestem ekonomistką, finansistą i analitykiem - co strasznie nie pasuje do duszy artysty, prawda???



Basia fajnie opisała siebie na blogu (klik)

Kim jesteś na co dzień?

- Tak od rana: żoną, mamą, pracodawcą i pracownikiem jednocześnie, w międzyczasie znowu mamą i żoną. Wieczorami rękodzielnikiem, a w międzyczasie staram się być po prostu dobrym człowiekiem i pomyśleć również o innych :)



Najczęściej spotkamy Cię w parku, kawiarni, pubie, a może w zaciszu domowym?

- Oj ostatnio z konieczności w zaciszu domowym - najlepsze dla mnie chwile to poranki kiedy chłopaki jeszcze śpią; wstaję wcześniej tylko po to żeby pobyć ze sobą i swoimi robótkami - na dobry początek dnia :) Ale nie gardzę również parkiem i kawiarnią w dobrym towarzystwie :)

Czy towarzyszy Ci jakieś życiowe motto?

- "Mierz siły na zamiary" i "chcieć to móc"- staram się jak mogę :)

Największa zaleta i wada to...

- Naiwność i łatwowierność - zdecydowanie te dwie :) Szybko otwieram się przed ludźmi, co dotychczas w większości przypadków, miało bolesne skutki; na szczęście mam też wokół parę bardzo dobrych Duszyczek :)

Od czego zaczynasz dzień?

- Jak wstanę odpowiednio wcześnie, to mała kawa i szydełko lub krzyżyki - taka moja godzinka :)

Ulubiony smak i zapach?

- Uwielbiam zapachy w ogóle - kwiatowe, orientalne - jestem strzelcem gnającym w marzeniach po wszystkich egzotycznych krajach... Kocham czekoladę, ale i "pachnące" francuskie sery ;)

Drobne pokusy, których nie możesz sobie odmówić?

- Słodkie - zdecydowanie (niestety :)) i wszelkie owoce świata ! :)

Ulubiony kosmetyk?

- Tusz do rzęs.

Jeśli relaks to tylko...?

- W domu - cisza, spokój, mój fotel i kocyk i robótki... Poza domem - góry.... Poza tym mam słabość do sauny parowej i masaży relaksacyjnych.... (ostatnio bardzo odpoczywam w towarzystwie pewnych Nitek pewnej Ariadny ... :)) hi...hi...)

No coś jakby kojarzę hihi. Zazdroszczę Wam tych spotkań! A Magdę ściskamy i pozdrawiamy :)


Gdybyś miała porównać się do kwiatu, który by to był i dlaczego?

- Hmmm. nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ciekawe pytanie Aniu - na zewnątrz kolorowy i wesoły a jednocześnie kruchy i delikatny??

Basiu, o czym marzysz?

- O wydłużeniu doby oraz umiejętności teleportacji i bilokacji - wtedy mogłabym spędzać więcej czasu z bliskimi oraz z ludźmi o podobnych pasjach z każdego zakątka naszego kraju i nie tylko :) A! ... i jeszcze mam podróż marzeń - wyprawa do Peru marzy mi się od zawsze ;)



Na bezludną wyspę zabrałabym...

- Zdecydowanie robótki - duuuużo robótek, no ale myślę, że towarzystwo w postaci osoby rozumiejącej moje pasje i słabości emocjonalne zdecydowanie również :) (no dobra - masażysta z doskoku ;-) hi,...hi....)

Skoro przywołałaś temat, poznajmy Basię hafciarkę. Jak długo towarzyszy Ci haft?

- Od dzieciństwa, początki szkoły podstawowej; później gdzieś pomiędzy 18 - 38 miałam "małą przerwę".
Jakie były początki z haftem? To pasja, którą ktoś cię zaraził?

- Haft płaski (wyszywała mama, jej mama Babcia Elza)- wyszywanki na święta - mam do dzisiaj moje kurczaki, robiłam je mając lat może 10? hmmm... Hrichelieu - wyszywała mama - wiesz (albo z racji wieku i nie wiesz ;-)) czasy kryzysu - serwetkami można było się odwdzięczyć w służbie zdrowia na przykład - jako że mam niepełnosprawnego brata, to wiele tych serwetek było... serwetki też można było wymienić na trudno dostępną kawę lub kakao....


Powyżej, jedna z serwetek mamy Basi :)




Jedne z nas tworzą dla własnej przyjemności, inne dla podreperowania domowego budżetu, jeszcze inne traktują haft jako odskocznię od codzienności, rodzaj terapii. Jak jest w Twoim przypadku? Dla kogo tworzysz?
- Terapia, zdecydowanie terapia... moje życie tak się potoczyło, że zdecydowanie dla mojego wewnętrznego adhd emocjonalnego potrzebowałam rozładowania; Poza tym dla innych - uwielbiam obdarowywać ludzi, którzy potrafią docenić taki rodzaj prezentu, czyli najczęściej innego rękodzielnika :)




Z której swojej pracy jesteś najbardziej dumna?

- Oj chyba z wielu :)


Czy praca zawodowa/dom/dzieci/rodzina/obowiązki pozwalają na realizowanie pasji, jaką jest haft?

- Nie pozwalają, ale zmuszają - zbyt dużo emocji do rozładowania - na robótki, które dzielę pomiędzy haft i szydełko, poświęcam każdą wolną chwilę.

 
Skąd czerpiesz inspiracje?

- Kiedyś mama miała taką tajemniczą, pełną skarbów teczkę... teraz jak większość - internet,.... dzieła innych dziewczyn z całego świata.

Twoja ulubiona hafciarska tematyka to...
- Hmmm..... chyba natura, magia,.... sama nie wiem - tyle pięknych wzorów do wyszycia!


Raczej małe hafty czy wręcz odwrotnie raczej kolosy?

- Chyba średnie, lubię szybki efekt, ale marzy mi się też jakiś piękny HEAD.
Preferowane materiały? Tamborek. krosno, kanwa, mulina itd.

- Tamborek kwadratowy plastikowy, mulina DMC, kanwa? chyba jeszcze szukam swojej ulubionej, len bardzo mnie zauroczył... kiedyś będę haftować tylko na lnie :)


Co sądzisz o blogowych zabawach? Bierzesz w nich udział? Organizujesz? Które z nich należą do Twoich ulubionych?

- Biorę.... choć nie zawsze, kiedy wiem , że nie zdążę... szczególnie biorę udział w blogowych zabawach dziewczyn , z którymi mam już długo kontakt - nie bawię się za wszelką cenę, zdecydowanie dla przyjemności :)

Jakieś hafciarskie marzenie?
- Oj sporo - Nimue, zielniki Veroniki, hafty francuskie wszelakie...

Basiu gdzie jeszcze w sieci, oprócz bloga robótkowego  "Odkrywam na nowo" , możemy Cię spotkać?
 - Fanpage mego bloga na Facebooku Odkrywam na nowo.  Jest jeszcze blog z naszych wypadów rodzinnych Nasze capmerowanie, a zdjęcia można podglądać o tutaj.

Niektóre hafciarki kolekcjonują naparstki, nożyczki itd. Czy Ty także posiadasz podobne zbiory?

- Nie; kiedyś jako dziecko zbierałam opakowania z czekolad :D

Basia, Twoje prace to nie tylko haft. Szyjesz, szydełkujesz, pracujesz z filcem. Skąd pomysł na tego rodzaju rękodzieło? Co Cię inspiruje?

- Kiedy po dwudziestu latach wróciłam do rękodzieła, internet otworzył przede mną takie możliwości, że sama nie wiedziałam, co robić; fascynowało mnie wszystko i wszystkiego chciałam spróbować; teraz wiem, że czasu mamy ile sami wydrzemy rzeczywistości i nie da rady robić wszystkiego... żeby się rozwijać; tak więc pozostałam wierna haftowi, głównie krzyżykowemu no i szydełku, mam nadzieję, też czasami poigrać z moją maszyną do szycia :)

Jak wygląda Twój warsztat pracy? To przestronna pracownia czy niewielki kącik?
- Ciągle w sferze marzeń - póki co w pokoju, w towarzystwie moich panów.


Skąd się wzięła miłość do fotografii?

- Odkąd pamiętam, zawsze chciałam mieć własny aparat, tak samo jak maszynę do szycia... ponad cztery lata temu tak naprawdę zaczęłam swoją drogę do siebie, do swojego wnętrza... rozpoczęłam od spełnienia marzeń...na których realizację mogłam sobie pozwolić i tak w jednym miesiącu zakupiłam aparat i maszynę do szycia; Uwielbiam wędrówki z aparatem po górach, lasach i łąkach - przyroda to niekończąca się opowieść, kiedyś kupię lepszy obiektyw, żeby móc przyglądać się jej jeszcze bardziej z bliska.


 












 



 










 
 






 



 
Dużo podróżujesz. Skąd pomysł na taki sposób spędzania czasu? 
- Z mężem dużo pracujemy - własna działalność na własnym podwórku to praca 24h/dobę i bardzo mało czasu na życie rodzinne; póki co nie możemy sobie pozwolić na długie wczasy, stąd nasze weekendowe, najczęściej wypady - dzieci szybko rosną - starszy syn ma już prawie 18...

Czy pasjonujesz się czymś jeszcze? Wiem, że posiadasz też inne ukryte talenty?

- Uwielbiam śpiewać - niestety głównie w samochodzie (ha...ha....ha...), kocham moją Tajgę (owczarka kaukaskiego). Czasami coś skrobnę...


CZEKAM
Przenika mnie całą, do szpiku
Ciąży na powiekach,
Panoszy się w sercu
Nie pozwala oddychać
Nie mam chwili wytchnienia
Nie mam chwili spokoju
w ciszy szukam ukojenia
A ono nie przychodzi
Czekam…
Cierpliwie każdego dnia,
Każdej chwili
Od nowa…
Będzie dobrze…. kiedyś
(bs, 21-01-2014)


ZAPISKI ANIOŁA
naśadować, czy robić swoje?
leniwi powiedzą: "naśladować!
wszystko już zostało wymyślone,
powiedziane
i zrobione...
nic więcej nie da się zrobić....
nie warto..."
"a może jednak...." -
nieśmiało powie Anioł
"Szukaj własnej drogi,
własnego ja,
tylko tak możesz być szczęśliwy
tylko tak dojdziesz do celu..."
Idę więc dalej,
biorę to co mam i idę...
po nieudeptanej trawie życia....
do celu...
(bs, 27-11-2013)


Dziękuję Ci Basiu za rozmowę! 
Życzę spełnienia marzeń - wszystkich i tych prywatnych i hafciarskich! 
Wielu inspiracji, wielu prac i wielu wpisów na blogach! Wielu podróży, wielu pięknych zdjęć! Basieńko odkrywaj, odkrywaj na nowo i nowe, a my razem z Tobą!



Uwaga!
Tekst rozmowy nie może być bez zgody Autorki w jakikolwiek sposób powielany czy udostępniany!
Zdjęcia prac, oraz inne wykorzystane w rozmowie zdjęcia, wiersze, pochodzą z prywatnych zbiorów mojej Rozmówczyni i nie mogą być kopiowane! 

 Jeśli macie ochotę, dodajcie banerek "Zapraszam na rozmowę ze mną..." u siebie na blogu (np.: na pasku bocznym), podlinkowując wywiadem z Wami. Wszystko po to, by dzięki wywiadowi każdy, kto odwiedzi Wasz blog, mógł dowiedzieć się o Was czegoś więcej!



Dla przypomnienia - wszystkie dotychczasowe wywiady znajdziecie TUTAJ :)

piątek, 2 grudnia 2016

328. "Igłą Malowane" 6/2016 - recenzja.

Witajcie!

Do Jacewiczówki właśnie dotarł najnowszy numer "Igłą Malowane" 6/2016. 

   Redakcja tak idealnie trafiła w moje (a zaraz pewnie okaże się, że i w Wasze) gusta hafciarskie, że już dziś, na gorąco, postanowiłam podzielić się  recenzją najświeższego numeru!

Znajduje się w nim tak wiele ciekawych propozycji, że tylko wybrać się na bezludną wyspę i haftować, haftować...

 




   Okazuje się, że opłaca się lekko pomarudzić w kwestii świątecznych haftów, bo właśnie wraz z nowym numerem "Igłą Malowane" 6/2016, nadarza się świetna okazja, by nadrobić zaległości! Znajdziemy tu propozycję haftów na kartki i na zawieszki (plastikowa kanwa), które śmiało można wykorzystać zamiennie. Redakcja "sypnęła' także śnieżynkami, które również można wykorzystać na wiele sposobów. Jak zawsze, także i tym razem, pojawia się  propozycja haftu wstążkowego, w przepięknej odsłonie bożonarodzeniowego wieńca.










 
 
 
 Pozostając w klimacie świątecznym, warto sięgnąć po urocze skrzaty ;) W najnowszym numerze znajdziemy krasnala z choineczką, ale pamiętajcie, że ma on jeszcze swoich braci ;)












Oczywiście, tuż po świętach, czekamy na Nowy Rok, więc nie da się przejść obojętnie obok, dwóch kolejnych propozycji! 

Czas do północy, w Sylwestrową noc, odmierzy nam przepiękny haftowany, zimowy zegar. A na stronie Coricamo można kupić mechanizm zegarowy do naszego haftu.

Mnie urzekł także noworoczny sampler (myślę, że można tak go nazwać). Z przyjemnością zobaczyłabym kontynuację tego pomysłu z kolejnymi napisami, w wielu językach np. "Gratulacje", "Sto lat Młodej parze" itd.


















 Uwielbiam haftowane kwiaty, i tych również nie zabrakło w najnowszym numerze. Szczególnie ciemierniki mnie urzekły - piękne w swojej prostocie!























 


 W najnowszym numerze poszukajcie propozycji dla najmłodszych. Motylek bardzo mi się spodobał i gdy tylko nadarzy się okazja, na pewno trafi na tamborek!
Tuż obok tych słodkich zwierzątek, znajduje się ciekawy artykuł o włoskiej tradycji umieszczania kokardek, na znak narodzin dziecka ;)









 Moje serce skradła również dama w czerwonym płaszczyku. Haft, w zasadzie mono kolorystyczny, z delikatnym akcentem koloru, z masą "ulubionych" kreseczek, ale efekt waw! 

 Dodatkowo Coricamo przygotowało konkurs z ową damą na fanpage'u "Igłą Malowane". Zajrzyjcie koniecznie!











 

Numer tradycyjnie zamykają Galeria Czytelników i propozycje sklepu :)

Następny numer "Igłą Malowane"  już 12 stycznia 2017 roku!
Ja na pewno nie zapomnę, wszak to dzień urodzin szanownej Autorki bloga ;p

Ach i jeszcze jedno! Według zapowiedzi z najnowszego numeru, w 2017 roku ukaże się 6 numerów "Igłą Malowane" + numer specjalny! Moja ciekawość została pobudzona, a Wasza?










Kochani, a na koniec jeszcze odrobina prywaty.
Dziś wraz z gazetką przywędrowała jeszcze niespodzianka!

 Piękne podziękowanie, za coś co przecież było przyjemnością!

A zestaw z króliczkiem, to tylko i aż, miły dodatek ;)




Dziękuję serdecznie Coricamo za możliwość recenzji, ulubionej gazetki i za wszystkie otrzymane egzemplarze i niespodziewane prezenty ;)





Pozdrawiam serdecznie!

poniedziałek, 28 listopada 2016

327. Monogram z Kubusiem Puchatkiem.

Witajcie!
 Dziś zapraszam na spotkanie z Kubusiem Puchatkiem. 

   W miniony weekend świętowaliśmy drugie urodziny sympatycznego Krzysia ;) A gdzie Krzyś tam musi być także Kubuś Puchatek ;) Tym samym,  jako dodatek do urodzinowego prezentu, udało mi się wyhaftować monogram małego Jubilata. 

   Schemat (znaleziony w internecie) od razu mi się spodobał! Wyglądał na szybki łatwy i przyjemny. A tu się okazało, że ostatecznie powstawał kilka dni. Haft nie jest duży, gdy patrzy się na całość, ale krzyżyków (i półkrzyżyków, które zamieniłam na pełne krzyżyki) jest w nim sporo. W dodatku trzeba było pilnować przesunięć np w samym monogramie. O konturach nie wspominam, bo szczególnie mi nie przeszkadzały i to one zadbały o ostateczny efekt ;)

Całość wykonana dwiema nićmi B. Brand, na delikatnie cieniowanej, oliwkowej kanwie. Jak widać, zamiast tradycyjnej kartki postawiłam na obrazek, który ozdobi pokój Chłopczyka.
Ramkę kupiłam, w którymś z marketów na wyprzedaży i jak widać fajnie zgrała się z haftem.

A oto i Kubuś Puchatek w pełnej krasie...







Do Mamy Krzysia (, która  sama lada dzień, będzie obchodziła swoje urodziny) trafiła moja sznurkowa kula ;) Obiecałam przecież, że znajdę kuli domek ;)

Dziś już zmykam ;)

Pozdrawiam serdecznie!

piątek, 25 listopada 2016

326. Między nami Hafciarkami (25) - spotkanie z Ewą Staniec-Januszek, autorką bloga "Mulinowanie i inne wariactwa"

    Witajcie Kochani! Dziś zapraszam Was serdecznie na 25 spotkanie z cyklu "Między nami Hafciarkami". Tym razem moim Gościem jest początkująca Blogerka i Hafciarka, ale samozaparcia Jej nie brakuje! Ewa zaczęła zaglądać do Jacewiczówki, a ja udałam się do niej z rewizytą. "Mulinowanie i inne wariactwa", to jeden z blogów, które ostatnio przeczytałam od deski do deski. Śmiałam się i złościłam z Autorką, cieszyłam się z drobnych sukcesów i wielkich zwycięstw! Zapomniałam już, jak to jest, dopiero odkrywać tajniki haftu, a Ewa pomogła co nieco przypomnieć. No i jeszcze to charakterystyczne dla Ewy "ale!", które od razu mi się spodobało, bo chyba świadczy o ogromnym optymizmie :)

Dlatego i Was zapraszam dziś na spotkanie z  Ewą Staniec-Januszek, autorką bloga "Mulinowanie i inne wariactwa".

PS: Zaparzcie dobrą herbatkę/kawę, wygodnie usiądźcie, bo Ewa to taka sama pozytywna gaduła jak ja :)


Witaj Ewa!
Bardzo się cieszę, że zgodziłaś się opowiedzieć o sobie. Jestem pewna, że dowiemy się wiele ciekawych rzeczy :)  
Tradycyjnie zacznijmy, od pytania jaka byłaś w dzieciństwie? Kim chciałaś zostać w przyszłości?
- W dzieciństwie byłam taką cichą wodą. Trochę zakompleksiona, zawsze w cieniu, z głową w chmurach i książkach. Mało dziewczęca, bardziej chłopczyca. Z jednej strony dobra uczennica, ale z drugiej strony włażąca po drzewach i tłukąca chłopaków dla przykładu.
Miałam milion pomysłów, kim chcę zostać! Zawsze chciałam być pisarką, pisać wspaniałe książki, poruszać i wzruszać czytelnika. A poza tym chciałam być i lekarzem, i adwokatem, i architektem, i weterynarzem. Na progu dorosłości miałam zostać policjantką. Ale żadne z tych marzeń się nie ziściło.

Więc kim jest dziś Ewa?
- Na co dzień jestem po pierwsze żoną, po drugie córką. Razem z mężem mieszkamy z moimi rodzicami, gdyż już są w tym wieku, że ktoś z nimi musi być. Poza tym na co dzień robię doktorat na uniwersytecie. No i obecnie poszukuję pracy.

Najczęściej spotkamy Cię w parku, kawiarni, pubie, a może w zaciszu domowym?
- Najczęściej spotkacie mnie za kółkiem samochodu, ciągle w drodze, ciągle gdzieś jadę i pędzę. A tak poważniej to w zaciszu domowym. Jestem zdecydowanym domatorem, nie lubię tłumów. Wolę swój mały domowy świat.

Czy towarzyszy Ci jakieś życiowe motto?
- Tym, czym się kieruję w życiu to prosta zasada: dobro zawsze powraca. Staram się żyć jak najlepiej. Jak najbardziej cieszyć się z każdego dnia i każdej chwili. Pomagać każdemu, jak tylko mogę. Wyciągać rękę do ludzi oraz do zwierząt w potrzebie. Bo nie tylko to, jacy jesteśmy dla ludzi, ale i jacy jesteśmy dla zwierząt, pokazuje, jacy jesteśmy naprawdę. Życie jest tak przewrotne i nieoczekiwane, że trzeba nie tylko cieszyć się z każdego momentu, ale i nie wolno palić mostów, czy odwracać się do innych plecami. Nigdy nie wiadomo, co nas w życiu czeka, kto na naszej drodze stanie.

Moje jest podobne "Co rzucisz za siebie wraca do Ciebie". W obu drzemie wielka mądrość!
Od czego zaczynasz dzień?
- Dzień zawsze zaczynam od śniadania, najczęściej zupy na śniadanie oraz kawy. Staram się nie wychodzić z domu bez jednego, ani drugiego.

Największa zaleta i wada to...
- Perfekcjonizm. To moja największa zarówno wada, jak i zaleta. To zależy, z której strony na to spojrzeć, bo perfekcjonizm może zarówno pomóc z życiu, jak i bardzo przeszkadzać. Na razie jestem na etapie poskramiania mojego zbyt dużego perfekcjonizmu. Co jeszcze? Z zalet to solidność i punktualność. A wady? Cały szereg!

Zorganizowana czy roztrzepana?
- Zdecydowanie zorganizowana. Wszystko powinno działać, jak w zegarku. Chociaż posiadam dużą umiejętność improwizacji, gdy coś jednak nie zadziała. Ale! Lubię mieć plan, wszystko poukładane, przewidywalne. Jednak, jako że jestem zdecydowanie osobowością o wielu sprzecznościach, to szaleństwa też cenię i czasami rzucam się na głęboką wodę bez przygotowania oraz przemyślenia jakichkolwiek konsekwencji. A to już różnie się kończy.

Ulubiony smak i zapach?
- Ulubiony smak, to smak czekolady mlecznej. A zapach to piżmo w połączeniu z drzewem sandałowym oraz zielona trawa.

Ulubione kolory, którymi się otaczasz?
- Otaczam się różnymi kolorami na co dzień. Nie lubię tylko bardzo krzykliwych barw, które mocno rażą po oczach. Natomiast jeżeli chodzi o ubiór to tutaj kolory mało kolorowe: czerń i biel, brązy, granaty i szarości.

Sposób na chandrę?
- Przytulenie się do męża. Jak mam chandrę, to mam dużą potrzebę przytulania się.


 
Hihi, fakt pomaga! Testowałam wielokrotnie :)
Drobne pokusy, których nie możesz sobie odmówić?
- Żadnym swoim pokusom nie odmawiam. Zatem nie odmawiam słodyczy, owoców ani leniuchowania. Staram się jedynie racjonalnie robić zakupy tzw. pokusowe, czyli ograniczać zakupy przydasiowe oraz książkowe. Tutaj nie odmawiam, ale trzymam na wodzy swoją potrzebę kupienia wszystkiego na raz.



Ulubiony kosmetyk?
- Perfumy Elizabeth Arden Green Tea oraz wszelkiego rodzaju olejki do kąpieli. Uwielbiam olejki i płyny, i kule, i sole, i mydełka do kąpieli. Wszelkiej maści.

Coś czego nie cierpię...
- Wielu rzeczy nie cierpię. Nie cierpię moich migren. Nie cierpię ludzi, którzy są zadufani w sobie. Nie cierpię ludzi, którzy nie rozumieją, że każdy może mieć inne zdanie, a dyskusja to nie wojna, w której przeciwnik musi polec, a tym samym przyznać nam rację. Nie cierpię, gdy ktoś krzywdzi ludzi. Nie cierpię, gdy ktoś krzywdzi zwierzęta. Nie cierpię dwulicowości. Nie cierpię cynamonu, bananów i kokosów. Nie cierpię, kiedy jest mi zimno. Nie cierpię zła generalnie. Mogłabym jeszcze długo wymieniać Ale, to samo w drugą stronę! Mogę bardzo długo wymieniać to, co uwielbiam. Uwielbiam kryminały. Uwielbiam rękodzieło. Uwielbiam zapach skoszonej trawy. Uwielbiam podróże. Uwielbiam Andaluzję. Uwielbiam Portugalię. Uwielbiam koty i psy. Uwielbiam jazz i generalnie muzykę różnej maści. Uwielbiam słońce i deszcz. Uwielbiam czekoladę. Uwielbiam kaktusy. Uwielbiam morze i plażę. Tu też mogłabym bardzo długo wymieniać

U innych ludzi cenię sobie...
- U ludzi innych cenię szczerość. Każda, nawet najgorsza szczerość jest lepsza niż fałszywa dwulicowość. Niestety szczerość jest trudną sztuką. Niezwykle niepożądaną w społeczeństwie. Trudno ją mówić i trudno ją przyjmować. Poza tym cenię sobie w ludziach lojalność. Nie wyobrażam sobie bez tego jakiejkolwiek głębszej relacji. Cenię u ludzi to, że potrafią powiedzieć: hej, nie miałem racji, pomyliłem się. Cenię również optymizm i umiejętność dostrzegania piękna nawet w malutkich, codziennych rzeczach.

Jeśli relaks to tylko...?
- To tylko w wannie wypełnionej gorącą wodą z pachnącymi olejkami, dobrą książką i relaksującą muzyką, adekwatną do nastroju.


 

Marzę o...?
- Jestem generalnie wielką marzycielką. O wielu rzeczach marzę. Ciężko wymienić. Ale! Marzę o tym, by moja rodzina żyła w dobrym zdrowiu. Marzę o tym, by na świecie było zdecydowanie mniej zła. A z bardziej egoistycznych marzeń, to marzy mi się wyjazd do Kenii oraz zwiedzenie całej Californii.



Na bezludną wyspę zabrałabym...

- Męża, książki, dużo mulin, wzorów i tkanin, i swoją poduszkę


No tak, już odzywa się w Tobie rasowa Hafciarka! Muliny, wzory tkaniny :) Na początku napisałam, że jesteś początkującą Hafciarką. Od kiedy zajmujesz się haftem?

- W porównaniu do większości blogerek-hafciarek, które poznałam, nadal jestem dość świeża w tym temacie. Pierwsze krzyżyki postawiłam w grudniu 2014 roku, a więc ledwo dwa lata temu. Chociaż wydaje mi się, że haftuję już całe lata.
 
Jakie były początki z haftem? To pasja, którą ktoś cię zaraził?
- Tak właściwie to sam haft krzyżykowy zobaczyłam, jak byłam jeszcze podlotkiem. Moja trochę dalsza ciocia miała zakład fryzjerski, a gdy nie było klientów, wyciągała haft i stawiała krzyżyki. Za każdym razem, kiedy tam byłam, intrygowało mnie, co też ona robi, co to jest i jakim cudem powstają z tego jakiekolwiek obrazki. Jednak nie na tyle mnie to ciekawiło, żeby się tym zająć, wiadomo młodość biegła za czymś innym. W każdym razie, to pytanie gdzieś mi zawsze towarzyszyło z tyłu głowy, jednak nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam. Dwa lata temu stanęłam na takim lekkim rozdrożu, nazwijmy go egzystencjonalnym: czułam, że czegoś mi brakuje, czułam się nudna. Snułam się i zastanawiałam, co zmienić, co zrobić. Aż pewnego dnia, kiedy to robiłam generalne porządki w domu, zaczęłam czyścić powieszony obraz, który był obrazem wykonanym haftem krzyżykowym. Zachwyciłam się nim i stwierdziłam, że dowiem się w końcu czegoś więcej. I tak zaczęłam przeglądać Internet, aż w końcu udałam się do pasmanterii po pierwszą w życiu kanwę ze wzorem, igłę i mulinę. Bakcyla złapałam, mimo, że zupełnie nie miałam pojęcia, jak to się robi, a uzmysłowienie sobie nagle czym jest krzyżyk, okazało zajęciem niezwykle wyczerpującym mój umysł. Niemniej jednak gwiazdka powstała, a ja tak właśnie zaczęłam moją prawdziwą przygodę z haftem i rękodziełem jako takim.

Jedne z nas tworzą dla własnej przyjemności, inne dla podreperowania domowego budżetu, jeszcze inne traktują haft jako odskocznię od codzienności, rodzaj terapii. Jak jest w Twoim przypadku? Dla kogo tworzysz?

- Haft daje mi niezwykle wiele satysfakcji, odciąga moje myśli od problemów, pozwala się wyciszyć. No i sprawia niezwykle wielką frajdę. Każdy etap haftowania to dla mnie czysta radość. To niezwykłe uczucie, kiedy coś powstaje na Twoich oczach, coś się tworzy, każdy krzyżyk wyłania konkretny obraz. Poza tym, każdy etap to w końcu małe rytuały, a ja uwielbiam małe, codzienne rytuały. A tworzę generalnie dla siebie, dla swojej przyjemność. Ale! Która hafciarka powie, że jej wszystkie prace zdobią wyłącznie jej dom? Chyba nie ma takiej. Wiadomo, że haftowanie stwarza nowy obszar prezentów. A więc okazuje się, że bardziej niż dla siebie, haftuję dla rodziny i znajomych – część haftów jest z myślą na prezent dla nich w końcu. Jednak staram się zachować harmonię w tym temacie.
 
Z której swojej pracy jesteś najbardziej dumna?
- To bardzo trudne pytanie, ponieważ póki co mam ich na tyle mało, że z każdej jestem w jakimś stopniu dumna. Każdy mój haft, to dla mnie odkrywanie nowości. Każda praca to przełamywanie swoich barier i ograniczeń. Jednakże najbardziej dumna chyba jestem z dwóch prac. Po pierwsze, z ostatnio skończonego samplera ślubnego. Ta praca to było dla mnie spore wyzwanie: len, nowe ściegi, koraliki – wszystko nieznane dla mnie do tej pory. Ale! Dałam radę i naprawdę jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego. Lubię podziwiać go na ścianie przyjaciół, kiedy u nich jestem. Po drugie, z Lancelota. Przez jakiś czas, a właściwie przez cały rok walczyłam z tym upartym koniem. I jestem dumna, bo nie poddałam się. Dałam radę i go skończyłam.

Czy praca zawodowa/dom/dzieci/rodzina/obowiązki pozwalają na realizowanie pasji, jaką jest haft?
- Zdecydowanie tak. W końcu obowiązki obowiązkami, rodzina rodziną, ale przecież należy znaleźć też czas dla samego siebie. Wiadomo, że jak to w życiu różnie bywa: raz ma się więcej czasu, raz w ogóle się go nie ma na przyjemności, ale generalnie staram się dla własnej higieny umysłu znajdować czas dla siebie. Wszak zadowolona z życia żona, to dobra żona! Bywa też czasami tak, że mimo, iż mam czas, to nie ma chęci. Ale! To jest moje hobby, mój mały świat, który ma mi sprawiać przyjemność. Nie mam ciśnienia, że każdą wolną chwilę poświęcam igle i mulinie. Na szczęście tych dni bez Weny i Natchnienia nie jest wiele.

Skąd czerpiesz inspiracje?
- Najczęściej od Was, czyli innych blogerek-hafciarek. W blogosferze istnieje tyle wspaniałych, zdolnych i niezwykle godnych podziwu ludzi, że z zainspirowaniem się nie mam najmniejszego problemu. Poza tym świat sam w sobie to kopalnia inspiracji. Każdy dzień, człowiek, wydarzenie może zainspirować. Staram się z tego korzystać i widzieć, a nie tylko patrzeć.

Twoja ulubiona hafciarska tematyka to...
- Hafty na czarnej tkaninie A tak poważnie moją ulubioną tematyką są postaci z różnych kultur. Jestem ciekawa świata i niezwykle ciekawa innych kultur oraz ludzi. Zatem wszelkie hafty, które reprezentują postaci z kultur odmiennych od naszej, są dla mnie zachwycające. Dlatego też w moimi mini zbiorze znalazła się gejsza, a teraz na tamborku mieszka Afrykanka, a w kolejce jest hiszpańska para. Uwielbiam wzory postaci od Lanarte, gdzieś czuję ich estetykę.

Raczej małe hafty czy wręcz odwrotnie raczej kolosy?
- Jeżeli chodzi o wielkość haftów, to chyba raczej te średnie. Bardzo męczy mnie haftowanie drobnych, niewielkich hafcików. Co jest dość dziwne, bo efekt widoczny jest praktycznie od razu. Bardzo podobają mi się te wszystkie drobiazgi, które lądują na kartkach, zakładkach, świątecznych bombkach, igielnikach. Jednak malutkie hafciki bardzo mnie męczą. A z drugiej strony ogromne kolosy trochę mnie przerażają. Jestem pełna podziwu dla tych wszystkich, którzy podejmują się wyszycia ogromnych np. HEADów, a co więcej są w stanie je skończyć. Ja lubię przywiązać się do haftu, lubię ten proces wyłaniania się obrazu, ale tak duże hafty póki co są dla mnie nie do przeskoczenia. Zatem te takie średniej wielkości, przy których efekt nie jest od razu widoczny, ale których nie muszę haftować latami.
 
Preferowane materiały? Tamborek. krosno, kanwa, mulina itd.
- Czarny materiał To oczywiście żart. Co do materiału to nie mam ulubionego: zarówno kanwa, jak i len w każdym kolorze i rozmiarze. To wszystko jest zależne od haftu. Na pewno tamborek, bez igieł i nożyczek też się nie ruszam. Mulina najczęściej DMC, ponieważ ma bogatą paletę barw i sporo wzorów jest na nią po prostu rozpisana. Chociaż i Madeira mnie zachwyca, szczególnie swoim opakowaniem.


Co sądzisz o blogowych zabawach? Bierzesz w nich udział? Organizujesz? Które z nich należą do Twoich ulubionych?
- Uważam, że blogowe zabawy są naprawdę fajne i mają jedną ważną cechę – zbliżają. Szczególnie te zabawy długoterminowe. Dzięki nim można poznać naprawdę wspaniałych ludzi. Zapisuję się do zabaw, ale tylko do tych, które mi odpowiadają. A więc SALe, o ile haftowany obraz jest w moim guście, a Candy, o ile wiem, że wykorzystam ewentualną wygraną. Ponadto są zabawy, które mi się podobają, ale wiem, że ze względów czasowych nie dam rady. A nie lubię się czegoś podejmować i tego nie kończyć.

 
Zupełnie tak jak ja, nie potrafię się nie wywiązać z postawionego przede mną zadania!
Ewa prowadzisz bloga. Jaki był jego początki? Co Cię skłoniło do stworzenia swego miejsca w sieci? Gdzie jeszcze (w sieci) możemy Cię spotkać?
- Bloga prowadzę raptem od roku. Wcześniej, dużo wcześniej prowadziłam bloga, takiego o wszystkim i o niczym. Bardziej z potrzeby pisania dla pisania, niż jakiś głębszych celów. Tego bloga założyłam, bo zafascynowałam się Waszymi blogami. Też zapragnęłam mieć miejsce, w którym będę mogła pokazać swoją twórczość oraz miejsce, w którym ktoś mnie rozumie. Wśród moich znajomych nikt za bardzo nie para się rękodziełem, a więc wszelkie rozmowy o hafcie zbywane są kiwaniem głową i szybką zmianą tematu. Tutaj mogę nie tylko wyładowywać się twórczo, ale i uzyskać rzetelne porady. I przyznaję to był strzał w dziesiątkę. Póki co, nie wyobrażam sobie już rękodzieła bez blogowania i bez Was.
Czy pasjonujesz się czymś jeszcze? Jakieś ukryte talenty?
- Zafascynowałam się scrapbookingiem w tym roku. Niestety mam niezwykle mało czasu na rozkręcenie bardziej tej pasji. Chociaż bardzo mnie wciągnęło tworzenie albumów i innych rzeczy z papieru. Ponadto czytam namiętnie książki, a w szczególności pochłaniam kryminały. No i od roku jeżdżę konno, a lepszym określeniem będzie jak powiem, że uczę się jeździć konno. I to na tyle pasji. Talenty? Jak już, to nieodkryte i mocno schowane.

Jak wygląda Twój warsztat pracy? To przestronna pracownia czy niewielki kącik?
- Pracowni nie posiadam, chociaż wcale bym taką nie pogardziła. Szczególnie, jeżeli chodzi scrapowanie, to na pewno by się takowa przydała. Ale kto wie, co los przyniesie? Natomiast podręczny warsztat mojej pracy, to po prostu fotel przy biurku, na którym stoi laptop, mały różowy koszyczek i teczka, w której trzymam aktualnie wyszywane hafty. Co do przechowywania, to w drugim pokoju mam specjalnie przeznaczone szafki do przechowywania wszelkich przydasi. Stoi tam również stół, który od czasu do czasu przemienia się w stół do scrapowania.
Jakieś hafciarskie marzenie?
- Marzenie? Takim aktualnym moim marzeniem jest zrealizowanie mojej hafciarskiej listy na okres 2016/2017. Chociaż ta lista potężna. Zbyt potężna. Ale dlaczego nie sięgać wysoko? Generalnie marzę o ścianie haftów postaci z różnych kultur. No i zwierzaki Norsvet też z miłą chęcią bym wszystkie wyszyła.


Dziękuję Ci Ewa za rozmowę! 
Pisz Kochana, pisz, bo słowa Cię lubią!
 Ewa, spełnienia marzeń - wszystkich i tych prywatnych i hafciarskich! Wielu inspiracji, wielu prac i wielu wpisów na blogu!



Uwaga!
Tekst rozmowy nie może być bez zgody Autorki w jakikolwiek sposób powielany czy udostępniany!
Zdjęcia prac wykorzystane w rozmowie pochodzą z prywatnych zbiorów mojej Rozmówczyni i nie mogą być kopiowane! 

 Jeśli macie ochotę, dodajcie banerek "Zapraszam na rozmowę ze mną..." u siebie na blogu (np.: na pasku bocznym), podlinkowując wywiadem z Wami. Wszystko po to, by dzięki wywiadowi każdy, kto odwiedzi Wasz blog, mógł dowiedzieć się o Was czegoś więcej!


Dla przypomnienia - wszystkie dotychczasowe wywiady znajdziecie TUTAJ :)